#29. Bez winy - historia Smoka i Wiedźmy

Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy? 


„Dziś możesz mieć bardzo zły dzień, ale jutro może być najpiękniejszy dzień w twoim życiu. Musisz tylko do niego dotrwać.”

Bez winy to zaraz po Bez słów moje drugie i nie ma co ukrywać bardzo udane spotkanie z twórczością Mii Sheridan, która ma niespotykany talent do tworzenia uroczych, subtelnych i zapadających w pamięć historii. Tym razem zabrała nas w malowniczy świat dwóch zbolałych dusz i pokaleczonych, ale niezwykle walecznych serc, które połączyła jedna niemoralna propozycja i wspólnie złożona przysięga, a to wszystko skąpane w aromacie domowych ciast i bujnych winorośli.
Wydawać, by się mogło, że to kolejne romansidło bez werwy, ale zapewniam, że Mia Sheridan potrafi oczarować swoich Czytelników i prosty, a wręcz banalny pomysł wzbogacić o niestandardowe rozwiązania i tylko jej właściwy charakter, przez co stworzona przez nią historia nabiera magii. W tym przypadku niemal dosłownie. To czym autorka urzeka w swojej najnowszej powieści to nieskrępowane odniesienie do… baśni. Nie brakuje tutaj bajkowych porównań do ułożonych książąt i słodkich księżniczek, zołzowatych wiedźm i ziejących smoków, a nawet uczynnych wróżek, czarnych charakterów i dobrych duszków, które w równym stopniu mieszając w życiu głównych bohaterów, co ich wspierają. To nietypowa, ale absolutnie urzekająca taktyka.

„Obserwuj, co robią ludzie, kiedy sądzą,że nikt ich nie widzi, kochana. W ten sposób dowiesz się kim naprawdę są.”

Mia Sheridan stworzyła sympatyczną, pełną ciepła i humoru opowieść osadzoną w działającej na zmysły scenerii, bez przesadnego sentymentalizmu, za to doprawioną mocną nutą napięcia seksualnego oraz szczyptą dramatyzmu. Wbrew pozorom autorka nie bagatelizuje tego co przeszli w swoim życiu wykreowani przez nią bohaterowie i nie stawia na mdłą historyjkę, ale sprawnie splata ze sobą wszystkie punkty, nadaje im właściwe proporcje, ostatecznie tworząc spójną całość, w której nie ma mowy o niedopowiedzeniach fabularnych, a bohaterowie nie toną w żalu trudnej przeszłości, tylko odważnie stawiają czoła światu, nie poddają się, walczą i zwyciężają. Nie znajdziecie tu górnolotnego romantyzmu i nadmiernej słodkości, ale Sheridan nie oszczędzi Wam zabawnych wydarzeń, błyskotliwych dialogów pełnych wzajemnych uszczypliwości i śmiałego droczenia się, nieoczekiwanych zwrotów akcji, rywalizacji i wielu burz, przez które zmuszeni będą przebrnąć bohaterowie. Będziecie świadkami tego jak młodzi ludzie uczą się na nowo ufać, jak starają się uporać z wyrzutami sumienia, próbują wybaczyć wyrządzone krzywdy i są dla siebie wsparciem w obliczu własnej dumy, gorzkich tajemnic, niedomówień i półprawd.

"Strać kontrolę. Ten jeden raz miej odwagę, by stracić kontrolę". 

Zapewne nie raz zachowanie Graysona i Kiry doprowadzi Was do szewskiej pasji i lekko zirytuje, ale pokochacie te dzieciaki (porównanie zamierzone) równie mocno jak ja. Mogę nawet śmiało zaryzykować stwierdzenie, że największym atutem książki są właśnie świetnie wykreowane i doskonale dopracowane w najdrobniejszych szczegółach portrety psychologiczne postaci, począwszy od mieszanki wybuchowej jaką jest Grayson (Smok) - inteligenty, lojalny, momentami oschły, ale pełen poczucia humoru człowiek o opiekuńczej naturze i głębokiej wrażliwości, której nie pozwolił dostrzec ludziom – oraz druga połowa tej historii, Kira (wiedźmy) – harda, pyskata, nieujarzmiona i pełna życia urocza dziewczyna z nieograniczonymi pokładami dobroci oraz z delikatnym sercem przepełnionym optymizmem, empatią i troskliwością – a kończąc na idealnym dopełnieniu, jakim są postaci drugoplanowe, które w żadnym razie nie pojawiają się tu przypadkiem.  

„Nie ma na świecie drugiej rzeczy podobnej do tego, kiedy ktoś, kto cię kocha, łapie cię za rękę w ciemności, gdy jesteś zagubiona i przerażona.”

Bez winy to kolejna powieści Mii Sharidan, w której się absolutnie zakochałam! Swą subtelnością i bajkową delikatnością urzeka i oczarowuje już od pierwszych przeczytanych stron. Rozśmieszy i być może zirytuje, ale niewątpliwie poprawi humor i wciągnie w swój wir tak sprawnie, że nim się obejrzycie z ciekawością będziecie śledzić walkę Greysona i Kiry o marzenia, niezależność i rodzące się pomiędzy nimi uczucie. Autorka na łamach napisanej przez siebie powieści nie zapomni o mądrości i zachęceniu czytelników do przemyśleń. Udowodni, że czasem potrzebna jest właściwa osoba, która poda nam dłoń, otworzy nas na świat, zamieni samotność i ból na miejsce pełne radości i marzeń, poruszy wszystkie możliwe emocje i w końcu zmusi by przyznać się do potrzeb, które chowamy głęboko we wnętrzu.

Bez winy być może nie wzruszy Was tak jak jak Bez słów i z całą pewnością nie złamie Waszych serc, ale jestem pewna, że spędzicie z nią miły wieczór pełen uśmiechu i baśniowej lekkości. Z czystym sumieniem polecam wszystkim tym, którzy czekają na zabawną i przyjemną komedię romantyczną dla dorosłych, wszystkim fanom twórczości Mii Sheridan oraz tym, którzy czują, że jej dotychczasowo wydane powieści nie do końca spełniły ich oczekiwania. 

„Miłość nie zawsze jest łatwa nawet po płatkach róż. Potrafi boleć. Oznacza odsłonięcie się, całego siebie, każdej delikatnej części, i wystawienie na możliwość zranienia. Bo prawdziwa miłość to nie tylko kwiat, prawdziwa miłość również ciernie. 


______________________________________________________________
Mia Sheridan, Bez winy, stron 416, Wydawnictwo OTWARTE, 2016
Przekład: Matylda Biernacka

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza