#59. Franco - Kim Holden

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota.
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie? 


Twórczość Kim Holden poznałam za sprawą Promyczka, który wycisnął ze mnie wiadra łez i złamał serce na milion drobniutkich cząsteczek. Potem przyszedł czas na lizanie ran i szukanie leku na zbolałą duszę, a z odsieczą przyszedł Gus -  piękna, choć przejmująca historia ku pokrzepieniu serc, w której bez pamięci się zakochałam. Teraz swoje pięć minut dostał u mnie Franco i choć nie zrzucił z piedestału swojego poprzednika i nie powalił mnie na kolana w tak spektakularny sposób, wydrążył sobie inną drogę do mojego serca. 

„Rozśmiesza mnie. Skłania do myślenia. Motywuje. Stawia przede mną wyzwania. Wspiera, gdy tego potrzebuję. Bawi się w adwokata diabła, gdy jest to niezbędne. Lubię tę kobietę. Naprawdę bardzo ją lubię.”


Franco Genovese prócz tego, że jest perkusistą światowej sławy amerykańskiego zespołu Rook i definicją typowego męskiego ciacha, jest przede wszystkim utalentowanym młodym człowiekiem o gołębim sercu i ciętym dowcipie. Od zawsze wszystko skrupulatnie planował i układał we właściwym porządku, szczycąc się odpowiedzialnością i metodyzmem. Wszystko to jednak do czasu, gdy do jego życia z przytupem wkracza piękna Gemma Hendricks. Sympatyczna, pełna słońca realistka, która nie owija w bawełnę, nie użala się nad sobą i urzeka Franco swoim brytyjskim akcentem tak bardzo, że ten wyrzuca życiowy scenariusz przez okno. Poznają się przypadkiem, ale od samego początku coś ich do siebie przyciąga i choć dzieli ich ocean postanawiają pozostać przyjaciółmi. Los jednak lubi płatać figle, proste decyzje nie zawsze są takie łatwe, jak się wydają, a świat rządzi się swoimi prawami. Ich życie diametralnie się zmienia wraz z propozycją Franco, który pragnie spełnić marzenie Gemmy. Czy ich przyjaźń to przetrwa? O tym musicie już przekonać się sami.

„- Myślisz, że niektóre marzenia powinny nimi pozostać, ponieważ jest w nich wiele możliwości, za to nie ma miejsca na porażkę?
Nie waham się, nawet przez sekundę, ponieważ mocno wierzę w to, co mówię:
- Nie. Uważam, że marzenia są paliwem życia. Żyjesz w pełni, kiedy starasz się je spełnić. Nie ma nagrody za bierne bezpieczeństwo.”

Kim Holden jest autorką, która (na szczęście!) stawia na odmienność. Każda historia wychodząca spod jej pióra jest tak naprawdę inna, dotyka różnych tematów, stawia przed bohaterami inne dylematy, żongluje emocjami w kompletnie odmiennej choreografii i co najważniejsze nie powiela wciąż tego samego scenariusza, tylko sięga o krok dalej. Tym razem stworzyła historię zabawną, subtelną i naprawdę uroczą, która nie poturbuje czytelnika i nie przewlecze go na lewą stronę tak, jak zrobiły to poprzednie części z cyklu, ale niewątpliwie zauroczy lekkością i wciągnie w lekturę na kilka przyjemnych godzin. Z drugiej jednak strony to wciąż Kim Holden i mimo iż Franco to idealna na wakacyjne leniuchowanie i niewymagająca opowieść o miłości, to dotyka również trudnych tematów, porusza problematykę ciężkiej choroby i kwestie etyczne, choć porusza się na tym polu dość oszczędnie. 

„ Ta kobieta sprawia, że wszystko staje się lepsze. Jest jak wystrzelona w niebo salwa sztucznych ogni, ale taka, która nie jest uboga na początku i w środku, tylko od razu rozpala nieboskłon feerią barw, dudniąc przy tym jak podczas wielkiego finału.”

Najbardziej mnie jednak cieszy fakt, że autorka nie zapomniała w tym wszystkim o niezwykłym klimacie całej serii, o fenomenalnej, silnej i zbudowanej na mocnych fundamentach przyjaźni, jaka łączy bohaterów powieści. Nieprzeciętny humor, uszczypliwe dialogi i obecność w powieści postaci, które czytelnicy pokochali przy okazji lektury poprzednich tomów, jest niewątpliwie ogromnym plusem i sprawia, że z łatwością po raz kolejny wnikamy w barwny świat paczki przyjaciół z Kalifornii, a potem wcale nie chcemy z niego tak szybko wychodzić. 

Franco to uroczy, ciepły i naprawdę gorący romans z wątkiem etycznym w tle, przyprawiony dylematami, ubarwiony niezwykłą przyjaźnią i naszpikowany namiętnością, której na drodze staną nietypowe przeszkody. Klasyczne love story, w którym bohaterowie z miejsca się z sobie zakochują, ale też mądra opowieść o tym, że to nie czas jest wyznacznikiem ludzkich relacji, a szczęście spotyka nas, gdy najmniej się go spodziewamy.  

„Istnieją osoby, przy których możesz dać upust swojej frustracji, wylać z siebie żal, a one z ochotą go przyjmą tylko po to, byś mógł się wygadać. Są to ci sami ludzie, którzy natychmiast zastąpią twój mrok swoim światłem. Sama ich obecność daje siłę, by pozbyć się złych emocji i zastąpić je dobrymi. To rzadkie. Znam tylko kilka takich osób. A teraz mam o jedną więcej.”

Bright Side Series:
l PROMYCZEK l GUS l FRANCO l

______________________________________________
Kim Holden, Franco, stron 400, FILIA, 2017
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza