#43. Emma Chase i jej niesforni chłopcy znów w akcji

Gdy Brent Mason patrzy na Kennedy Randolph, nie widzi zawstydzonej, słodkiej sąsiadki, z którą się wychowywał. Widzi pewną siebie, cudowną kobietę... która obcasem szpilki od Christiana Louboutina pragnie zmiażdżyć konkretne części jego ciała.
Brent nie pozwolił, by utrata nogi w wypadku samochodowym przed wielu laty miała wpływ na prowadzone przez niego satysfakcjonujące życie. Wysoko stawia sobie poprzeczkę, po czym pokonuje wszystkie przeszkody na drodze do celu.
A teraz jego celem jest Kennedy.
Z kolei kiedy ona patrzy na Brenta, widzi tylko zapatrzonego w siebie gogusia, który upokorzył ją w szkole średniej tylko po to, by wkraść się w łaski grupy popularnych dzieciaków, tych samych, które zamieniły jej licealne lata w piekło.
Kennedy nie jest już społecznym wyrzutkiem – jest prokuratorem w stolicy, ma na koncie pasmo sukcesów. Brent jest adwokatem obrony w jej nowym procesie, więc dawna koleżanka postanawia skorzystać z okazji i odpłacić mu się pięknym za nadobne.
Jednak sprawy nie do końca układają się po ich myśli.
Każda ostra wymiana zdań zmusza panią prawnik do zastanowienia się, czy Brent jest równie żywiołowy w sypialni, co na sali sądowej. Natomiast każdy jej argument i sprzeciw sprawiają, że młody obrońca pragnie Kennedy coraz bardziej.
W końcu nawet prawnicy mogą się zakochać… Werdykt serca swoją drogą, ale czy sąd udzieli im ułaskawienia? 


Przystojny książę, uparta księżniczka o złotym sercu i ich słodka miłość, która jest w stanie wykiwać złoczyńców i przełamać złe zaklęcia – czy to nie brzmi, jak materiał na kolejną bajkę Disneya? Emma Chase nie raz już udowodniła, że ma słabość do bajek i, sama się zresztą otwarcie do tego przyznała, tak właśnie traktowała Ułaskawienie, które z czasem ewoluowało i nabrało nieco innego kształtu, niż to pierwotnie zakładała, czego ja osobiście absolutnie nie mam jej za złe, a wręcz przeciwnie.

Jeśli jakiś autor potrafi sprawić, bym od pierwszej strony, ba!, od pierwszych przeczytanych słów, śmiała się do łez, to jest to Emma Chase – niezaprzeczalna Królowa Komedii Romantycznych, i to jeszcze takich widzianych oczami faceta.
Co prawda zdarza jej się po drodze zaliczyć kilka drobnych wpadek, a nawet ulepić jakiegoś irytującego bohatera, ale mimo wszystko każda stworzona przez nią historia, przenosi czytelników w zupełnie inny, pełen rozluźnienia świat, nie pozwalając jednocześnie, by podczas lektury choć na moment opuścił ich dobry nastrój, a z ust zszedł goszczący tam uśmiech. 

„Uciekamy od rzeczy, które sprawiają ból, które zraniły nas w przeszłości. Właśnie po to są blizny. Chronią rany. Pokrywają je grubą, niewrażliwą warstwą, byśmy już nigdy nie czuli tego samego bólu.”

Ułaskawienie to niewątpliwie fantastyczne dopełnienie Skazania i trzymające poziom zakończenie cyklu o waszyngtońskich obrońcach z jakże intrygującym tytułem The Legal Briefs, którego początki miały swoje wzloty i upadki. 

Tym razem na pierwszy plan wysuwa się Brent Mason – zabawny, diabelnie przystojny i bardzo skuteczny prawnik, który nie pozwala, by wypadek z dzieciństwa w jakikolwiek sposób odebrał mu radość z czerpania garściami dobrodziejstw tego świata, czy stał się przeszkodą w dążeniu do celu.
To, co z pewnością zaliczyć można na ogromny plus w tej historii, to fakt, że Emma Chase miała odwagę stworzyć męskiego bohatera fizycznie nieidealnego, choć nie ma co ukrywać Brent i tak na tym w żaden sposób nie traci. Mimo wszystko jednak podobnych zabiegów ze strony autorów kobiecej literatury raczej się nie uświadczy. Powszechnie utarł się jakiś dziwny schemat, że męskie postaci muszą być wymuskane do granic możliwości – wszystko odmierzone od linijki, zero defektu, brak krzywych zębów, garbatego nosa, czy chociażby widocznej blizny na wydłutowanym jak przez rzeźbiarza ciele. Szkoda, bo wbrew pozorom taki nieideał zyskuje więcej, niż odlany z formy posąg, ale ja nie o tym. 

„Kennedy przygląda mi się, jakbym był księciem, który obudził ją właśnie pocałunkiem, znalazł jej szklany pantofelek, wziął ją na latający dywan i pokonał złą wiedźmę...”

Brent bezapelacyjnie skrada serca już w chwili, w której pojawia się na czytelniczym ekranie po raz pierwszy, jeszcze w Unieważnieniu, i ta sympatia wcale nie traci na sile nawet, wtedy gdy mamy okazję poznać jego historię, gdzie towarzyszy mu pewna siebie, pyskata, naprawdę zadziorna i pozornie nie do ugłaskania pani prokurator, sąsiadka z dzieciństwa, przyjaciółka i pierwsza miłość – Kennedy.
Biorąc, więc pod uwagę taką obsadę możecie być pewni, że czeka Was wesoła i pełna namiętności wojna charakterów, opowiedziana z punktu widzenia samego zainteresowanego, obfitująca przy tym w zabawne sytuacje, błyskotliwe i złośliwe dialogi, mnóstwo ciętych ripost za każdym razem idealnie trafiających w punkt, a nawet chwil wzruszenia, choć bez łez, no chyba, że zaczniecie płakać ze śmiechu, co jest jak najbardziej prawdopodobną opcją. Warto również wspomnieć, że autorka i tym razem zadbała o to, by wpleść w treść kilka subtelnych mądrości i zwrócić uwagę na to, co istotne – jak ogromny wpływ na ludzkie życie ma podkopanie pewności siebie, brak wiary we własne możliwości, a co więcej jak ogromnych pokładów cierpliwości i pracy wymaga odzyskanie raz utraconego zaufania. To wszystko, oczywiście odmierzone w odpowiednich proporcjach, bez nadęcia i uczucia przytłoczenia, za to z lekkością i humorem.  

„– Aniołku? – pyta.
– Jasne. – Podnoszę szklankę do ust. – To właśnie anioł zesłał plagi na Egipt...”

Co tu dużo mówić, Ułaskawienie to kolejna książka autorstwa Emmy Chase, która rezolutnie poradzi sobie z każdym złym samopoczuciem i odeśle w zapomnienie najbardziej przygnębiającą pogodę za oknem. Ubóstwiam autorkę za jej niezwykłą umiejętność ubarwiania czytelnikom szarej codzienności i łatwość z jaką dzieli się tym, co z pozoru proste, ma tak ogromną moc –  po prostu śmiechu. Ofiarowuje czytelnikom rozrywkę w najczystszej postaci, bez dramatów z przeszłości, zbędnej ckliwości, tragizmu i emocji okrutnie ściskających za gardło. Od tego mamy innych pisarzy, Emma Chase osiągnęła najwyższy level w organizowaniu zabawnych wycieczek do magicznych i niewinnych w swojej prostocie opowieści o miłości, którym przewodzi cudowna idea, że prawdziwe uczucie jest w stanie pokonać wszelkie przeszkody. Ułaskawienie wcale nie jest w tej kwestii wyjątkiem. To historia o tym, jak młodzieńcza miłość może przerodzić się w coś silnego, trwałego i nierozerwalnego, a potem mimo upływu lat ponownie doprowadzić do siebie dwa zagubione, ale zakochane serca.

Dlatego gorąco polecam wszystkim miłośnikom twórczości Emmy Chase, tym, którzy nie skosztowali jeszcze fundowanej przez autorkę rozrywki i przede wszystkim tym, którzy mają chęć na moment oderwać się od trudów dnia codziennego i być może ciężkich lektur, trochę się pośmiać i rozluźnić.
Emma Chase pomoże Wam w tym i zrobi to koncertowo.

„- Pamiętasz, gdy uczyłem się ponownie jeździć na rowerze? Kąciki jej ust unoszą się nieznacznie.
– Tak, pamiętam.
– Mieliśmy jedynie twoją damkę, więc siedziałaś na kierownicy, kiedy pedałowałem.
Przytakuje.
– Któregoś dnia jechałem za szybko i trafiliśmy na kamień, przez co oboje spadliśmy. Nie chciałem więcej tak jeździć, bo bałem się, że zrobię ci krzywdę. Pamiętasz, co mi wtedy powiedziałaś?
Patrzy mi prosto w oczy.
– Powiedziałam… Powiedziałam, żebyśmy jechali dalej… ponieważ dla jazdy warto spadać.”

THE LEGAL BRIEFS series:
l UNIEWAŻNIENIE l SKAZANIE l UŁASKAWIENIE l

______________________________________________________________
Emma Chase, Ułaskawienie, stron 400, FILIA, 2017

Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza